Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Plecie się życie...

wtorek, 27 października 2009 18:09
Brak czasu na dłuższy namysł, na refleksję. Byle do następnego dnia, byle do czwartku... I tak mijają tygodnie, upływają dni. Coraz smutniejsza i mizerniejsza, wciąż czekam. Na co? Na koniec... Koniec czego? Koniec tego...
Ciągle ta sama, a jednak inna. Ale to nieprawda, że zupełnie różna. Po prostu małe modyfikacje starego modelu, niedostrzegalne gołym okiem. Po prostu. Ot tak...
Wciąż jestem i zamierzam być. Ugnę się, ale nie dam się złamać. Potknę się, ale pójdę dalej, przed siebie. Nie jestem robotem i nie dam stłamsić tej iskierki człowieczeństwa tlącej się we mnie.
Byłam, jestem, będę... Może nie ciałem, ale duchem na pewno...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Przepis na udane życie według Meryl Streep...

niedziela, 23 sierpnia 2009 0:07
Pamiętaj, że kobiety nie są w niczym gorsze od mężczyzn. Wielką niesprawiedliwością jest, że za tę samą pracę dostają często niższą zapłatę i ciężej im zdobyć awans. W miarę możliwości walcz z tym i głośno dopominaj się swoich praw.
Chroń naturę: segreguj śmieci, używaj mało sztucznych opakowań, szanuj jedzenie i oszczędzaj wodę.
Ucz swoje dzieci odpowiedzialności, rozbudź w nich chęć pomagania innym.
Bierz udział w akcjach charytatywnych, jeżeli możesz, podziel się z innymi tym, co masz.
Pamiętaj, że jeśli się postarasz, możesz pogodzić karierę z prowadzeniem domu.
Lekceważ plotki na swój temat. Nigdy nie zadowolisz wszystkich. Najważniejsze, że sama masz czyste sumienie.
Pamiętaj, że kobieta jest piękna w każdym wieku.
Dbaj o siebie: spaceruj, zdrowo się odżywiaj, ciesz się towarzystwem życzliwych osób. Od Twojej postawy i wyborów zależy, czy będziesz szczęśliwa.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Moment...

poniedziałek, 17 sierpnia 2009 0:55
Za oknem grają świerszcze... w uszach rozbrzmiewa Ave Maria... jestem otulona spokojem...
Porzucam rzeczywistość... jestem z mym aniołem... unosi mnie wysoko... wysoko...
Oddalam się od ziemi i szybuję w przestworzach, pełna spokoju, nadziei i otuchy...
Wszystko pasuje idealnie.
Czuje na skórze dotyk spokoju... rozkoszne ciepło rozchodzi się po moim ciele... ogarnia mnie błogość...
Nagle melodia urywa się, przechodzi mnie zimny dreszcz. Wróciłam.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czas upływa w chwilach...

poniedziałek, 10 sierpnia 2009 1:21
Znowu go straciłam... Czas... Upłynął niewiadomo kiedy i niewiadomo na czym. Zręcznie prześlizgnął się między palcami, nie pozostawiając śladów. Gdzie podziały się cztery godziny niedzielnego wieczoru? Co stało się z sobotnim porankiem? Straciłam je na zawsze. Czasu nie cofnę. Jedyne, co mogę zrobić, to zapobiec utracie chwil, które przede mną. Wydaje się to mało realne, wymagające wręcz nadludzkiego wysiłku.
Nie, to jest niemożliwe. Po co się oszukiwać? Lepiej cieszyć się każdą obecną chwilą. Pięknem otaczającego świata.
Piękne rzeczy stają się jeszcze piękniejsze, jeśli je można dzielić z innymi.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Opary absurdu...

niedziela, 09 sierpnia 2009 1:20
Słowa milkną. Wokół cisza. Nie ma nikogo... Ale czy aby na pewno?
Spokój. Trzeba rozejrzeć się dookoła. Są tam inni. Ich obecność wydaje się całkowicie obojętna, ale jednak ma wpływ na obrany wcześniej kurs. Trzeba nauczyć się tak żyć, aby nie mogli nas oni zepchnąć, ale też abyśmy my nie mogli ich stratować.
Słychać powoli narastający szum. To oni mówią. Czynią to jednocześnie, więc czasem uda się wyłowić jedynie pojedyncze słówko...
grzmot... byli... utracili... brak... nie... światło... pustka... chodzą... przestrzeń... zielono... niezależność... nadzieja... biegnąc...
Zrywam się do lotu, ale brak mi skrzydeł. Jestem nad przepaścią. Powoli spadam. Opadam, opadam...
Tuż nad ziemią wpadam w silne ramiona.
To anioł...




It's Complicated

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jedno jedyne spojrzenie...

poniedziałek, 13 lipca 2009 3:10
Cieszyła się pierwszym, pięknym wiosennym popołudniem. W perspektywie dnia miała spacer, podczas którego oprócz podziwiana kunsztu Matki Natury, chciała radować się odzyskaną wolnością. Nareszcie udało jej uwolnić się od koszmaru poprzedniego związku. Raz, na zawsze zamknęła za sobą ten rozdział życia, a w sercu miała świeżo zagojoną bliznę. Szła prosto przed siebie, tam gdzie poniosły ją nogi. Jej życie prawie osiągnęło stan harmonii. Prawie, bo odczuwała brak bliskiej osoby, bratniej duszy, opoki. Miała znajomych z którymi mogła spędzać wolne chwile, ale brakowało jej towarzysza życia codziennego. Pragnęła mieć przy kim zasypiać i budzić się, czuć się potrzebną, kochaną. Usuwała jednak te pragnienia w głąb swojej podświadomości, siły i energię poświęcała pracy, którą kochała i w której realizowała swoje ambicje. Zajęta swoimi rozmyślaniami nie zauważyła, że zbliża się do przejścia dla pieszych nad którym paliło się akurat czerwone światło. Już miała postawić stopę na jezdni, gdy na ramieniu poczuła łagodny, lecz stanowczy uścisk, który zatrzymał ją w pół kroku, a na twarzy powiew powietrza wywołany przez przejeżdżający tuż przed nią samochód. Powoli odwróciła się w kierunku swojego wybawcy. Świat wokół niej spowolnił swój bieg. Przed sobą ujrzała zatroskane oczy, które się w nią wpatrywały. Świat stanął w miejscu. Utonęła w jego oczach. Miała wrażenie, że zagląda do duszy mężczyzny stojącego naprzeciwko, który wciąż trzymał jej ramię. Świat wokół nich zniknął, byli tylko oni i łączące ich spojrzenie. Czuła jak on wnika w jej wnętrze i poznaje ją dogłębnie. Czuła się jednością z tym nieznajomym. Jej życie w tym momencie osiągnęło stan pełnej harmonii, znalazła to, czego szukała i czego jej brakowało. Chwila tej nadprzyrodzonej i niezwykłej jedności i harmonii została brutalnie przerwana, a oni sami rozdzieleni przez tłum ludzi przechodzących przez jezdnię.


Tradycjnie dla M*, która tym razem bedzie zaskoczona.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Oderwanie...

poniedziałek, 13 lipca 2009 0:52
Kontynuuję odrywanie się od rzeczywistości, dzisiaj bardzo skutecznie. Tak bardzo, że aż nie do końca zdaję sobie sprawę, gdzie jestem. Może dzisiaj uda mi się zasnąć zanim wstanie nowy dzień...
Jednak jestem nastawiona pozytywnie, zasiedziałam się gdzie indziej, alternatywnie, może aż za bardzo, ale wszystko jest lepsze niż m y ś l e n i e. Zanurzanie się mętnych, mrocznych odmętach własnej, niespokojnej duszy. Brodzenie w tysiącu i jednej myśli, w większości pesymistycznych, pełnych strachu, lęku i demonów przeszłości i przyszłości. Teraz ciągle moje myśli kieruję tam, gdzie czułam się dobrze. Gdzie nie byłam BSB, tylko niemą obserwatorką wydarzeń.
Dochodzę do prostego wniosku: Uciekam przed sobą samą, pragnę być kimś innym niż jestem, być gdzie indziej niż jestem, więcej nawet: odrzucić to, co materialne i udać się w nie mającą końca podróż po krainie fantazji, wyobraźni utkaną z lekkich jak piórko marzeń, snów, imaginacji...
Znów jestem tam, gdzie, nie chcę, ale gdzie, mimo wszystko, powinnam, bo muszę wypełnić to, co jest mi pisane, podążyć drogą mego przeznaczenia.



Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Perswazje...

poniedziałek, 29 czerwca 2009 17:23
Nie wiem od czego zacząć, ale żeby było po mojemu, zacznę od środka. Kolejna w połowie nieprzespana noc. Tak jakbym podświadomie czekała na świt, aby móc pogrążyć się we śnie. Pewnie to moja wina, bo nie daję mózgowi szansy na wyciszenie się. Zmuszam go do pracy, ale nie jest to praca mogąca przynieść jakikolwiek pożytek komukolwiek. Układam niezliczone scenariusze przyszłych wydarzeń, bazując na tych obecnych, które akurat mnie dręczą.
Zastanawiam się jak bardzo to, co nas otacza ma wpływ na nasze życie. Jak środowisko, kultura, otoczenie i ludzie wpływają na podejmowane decyzje czy to kim jesteśmy. Czy gdybym mieszkała gdzie indziej, znała innych ludzi, byłabym inną wersją samej siebie? Lepszą, gorszą? A może po prostu całkiem różną?

Uświadomiłam sobie, że okłamuję samą siebie, ale czy to pierwszy raz? Może jednak okłamuję to za duże słowo. Nie rozumiem samej siebie. Jestem dla siebie obcą osobą. Ale nie znaczy to, że inni wiedzą lepiej ode mnie co miałam na myśli używając tych a nie innych słów. Nie powinnam wtrącać się do innych, skoro nie mogę dogadać się z samą sobą. Nie przeżyję za nikogo jego własnego życia, nie będę też radzić tym, którzy opacznie rozumieją moje słowa i lepiej ode mnie wiedzą, co miałam na myśli.

Za dużo czasu spędzam ostatnio w wyimaginowanych światach, uciekając przed odpowiedzialnością, samą sobą i przyszłością. Ale jutro nadchodzi nieubłaganie, a mi nie uda się przed nim uciec, bo i nie ma dokąd.
Czas stawić czoła przeznaczeniu...




All You Need Is Love

komentarze (0) | dodaj komentarz

Stan zawieszenia...

wtorek, 23 czerwca 2009 0:08
Jestem, ale niby mnie nie ma. Żyję, oddycham, poruszam się. Jednak wciąż czekam. Czekam na to, co ma nastąpić. Jest mi obojętne, kiedy to nastąpi. Chyba jednak wolę później niż wcześniej, chociaż ogarniająca mnie nicość zaczyna przygnębiać mnie coraz bardziej i sprawia, że coraz mniej czuję się sobą, jeśli kiedykolwiek czułam się sobą tak naprawdę.
Robię to, na co mam ochotę, ale nie mogę czerpać radości z czegoś, co pod cienką powłoczką przyjemności niesie gorycz wyrzutów sumienia, tym co robię, tym jak wykorzystuję mój czas, a raczej jak go marnotrawię, tym jak pozwalam, aby między palcami uciekały mi drogocenne chwile mojego życia.

Znowu zaczynam zastanawiać się nad słusznością podejmowanych przeze mnie decyzji i wyborów życiowych.

Okłamuję samą siebie! Ja ich nie podejmuję! Pozwalam, aby wątpliwości rozwiewały się same, niesione na wietrze ślepego losu. Odpycham je od siebie jak najdalej, by trafiły na rwący strumień przeznaczenia, ale czy to pomoże rozplątać mi supły na mojej linii życia, wyprostować zakręty na drodze przede mną?
Bardzo w to wątpię, ale nie czuję się na siłach, by przeciwstawić się sobie samej, swojej bierności, uległości.

Stoję na rozstaju dróg,
rozglądam się
w lewo, w prawo,
patrzę,
czekam.
Nie widzę nic
albo zaślepia mnie
blask jutra...

komentarze (0) | dodaj komentarz

O słowie... - aforyzm arabski

niedziela, 31 maja 2009 16:38
Słowo, choć nie z głazu,
może rozbić kości
i zmiażdżyć od razu,
chociaż nie jest z głazu...

Złego więc wyrazu
chroń się, zwłaszcza w złości -
słowo, choć nie z głazu,
może rozbić kości.

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12345  »

sobota, 21 listopada 2009

Licznik odwiedzin: 820

O moim bloogu

Wszystko to, co tylko przyjdzie mi do głowy! Jest tu klucz do poznania mnie, kryję tu zakamarki mojej duszy...

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      
Posłuchaj miastomuzyki.pl :: RMF MUZYKA FILMOWA

O mnie

Jestem, kim jestem, a staram się być sobą.

Pozostaw po sobie ślad - wpisz się do Księgi Gości!

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 14.02.2009 17:15:25
  • autor: Chyio20
  • treść: ;)...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: